fbpx
Inżynier Jakości
Będę Ci także wdzięczny za każdy komentarz i Twoje “Lubię to”. Pomóż mi szerzyć informację o jakości i przekaż adres bloga wszystkim Twoim znajomym 🙂 Z góry Ci za to dziękuję.
dyscyplina jocko willink

Jocko Willink – 5 zasad, które zmieniły moje życie (nie kopiuj!).

Od kilku lat żyje według zasad określonych przez Jocko Willink’a i moje życie zmieniło się diametralnie. Nie pracuje już na etacie, podejmuje się trudnych tematów, wyzwań i po latach mogę stwierdzić, że jest to słuszna droga. Przez trudne wybory, mam teraz łatwiejsze życie. Nie zawsze jednak tak było, a znalezienie się w trudnej, życiowej sytuacji zmusiło do szukania rozwiązań. Tym rozwiązaniem była właśnie twórczość Jocko Willink’a.

Jocko Willink – kto to jest?

Jocko Willink to były dowódca oddziału specjalnego Navy Seal. Dowodził on wieloma misjami zagranicznymi. Większość z nich miała miejsce w Iraku i te wspomina najczęściej w swojej książce i podcastach.

Jego metody zarządzania ludźmi opisane w Ekstremalne Przywództwo to genialny sposób na ogarnięcie zespołu, składającego się nie koniecznie z żołnierzy. O 10 zasadach zarządzania tą metodą pisałem TUTAJ.

Jocko jest dla mnie autorytetem nie tylko w zarządzaniu, ale również w filozofii życia. Wstaje on codziennie o 4:30, wykonuje trening i zabiera się za najtrudniejsze zadania do wykonania w ciągu dnia.

Od jakiegoś czasu postanowiłem żyć według jego reguł i przyniosło to skutek. Swoją wycieczkę rozpocząłem w 2017 i dzisiaj Wam opowiem o najważniejszych aspektach.

Punkt 1 – Wstawaj codziennie o świcie (4:30)

Tak, wstaje tak jak Jocko o 4:30. Ci, którzy śledzą mój Instagram o tym wiedzą. Wstaje rano, czytam książkę przez pół godziny, dopijam kawę i zabieram się za trening lub pracę.

Zaczerpnąłem to wprost od Jocko.

Zauważyłem, że poranek, gdy jeszcze wszyscy śpią, to dla mnie najbardziej produktywna część dnia.

Wynika to z kilku czynników:

  • organizm jest wypoczęty po śnie
  • nikt z domowników Ci nie przeszkadza – wszyscy śpią 🙂
  • w mediach społecznościowych nie pojawia się praktycznie nic od 4:30 do 7:00, więc nawet jak tam kompulsywne zaglądasz, to nic nie znajdziesz nowego.
  • nikt do Ciebie nie zadzwoni, nie napisze – bo śpi
  • masz jasny umysł, nieobciążony podejmowaniem decyzji przez cały dzień.

Mój schemat nieco się zaburzył, gdy w moim domu pojawiło się pierwsze dziecko :-), ale starałem się jak najszybciej wrócić do porannego wstawania.

Nie musisz koniecznie katować się na siłowni, biegać czy czytać książek.

Ale jeżeli marzysz np. o rozpoczęciu jakiegoś projektu na boku (bloga, youtuba, instagrama) lub nauczyć się czegoś nowego, to będzie najlepszy czas.

Pomyśl, co możesz zrobić z dodatkową godziną w ciągu dnia? To 7 godzin w tygodniu, 30 w miesiącu. Myślę, że można dużo.

ale co za tym idzie…

Punkt 2 – Kładź się wcześniej spać

Logiczne :)? Nie wystarczy wcześnie wstawać. Trzeba zadbać o dobrą jakość snu – pisałem o tym TUTAJ.

Dlatego trzeba niestety lub stety kłaść się wcześniej spać. Jest w tym mnóstwo benefitów.

Gdy przeanalizujesz sobie, co robisz przez ostatnie 2-3 godziny przed zaśnięciem… to może okazać się, że zwyczajowo marnujesz czas.

Wracasz zmęczona/y po pracy, zjadasz obiad, ogarniesz trochę dom, zakupy, dziecie jeżeli posiadasz :), pogotujesz, przygotujesz się na następny dzień i co dalej?

Netflix, TV, Internet, Konsola?

Zamiast tego, może lepiej po prostu iść spać i wstać wcześniej rano, aby skupić się na tym co istotne?

Taka zmiana podejścia jest bardzo szybko widoczna. Powtórzę to jeszcze raz:

  • wieczorem jesteś zmęczony/a po całym dniu
  • rano jesteś rześki/a i nikt Ci nie przeszkadza

Punkt 3 – Mądrze zarządzaj treściami, które przyswajasz

W jednym z podcastów Jocko Willinka zmienił totalnie moje podejście do przyjmowanych treści. Nie oglądam w ogóle TV, seriale i filmy ograniczyłem do minimum.

Dlaczego?

Po jednym zdaniu Jocko Willinka:

“Jeżeli jesteś w stanie ogarnąć wszystkie zawiłości i intrygi z rodziny Kardashianów albo znasz wszystkie newsy dotyczące ulubionej drużyny sportowej, to gdybyś tę energię zagospodarował w naukę prowadzenia firmy, czy wiedzy z danej kategorii byłbyś teraz w innym miejscu…”

Dało mi to bardzo dużo do myślenia. Dawniej bardzo dużo interesowałem się piłką nożną, znałem wszystkie newsy, transfery, wyniki meczów, kontuzje zawodników. Zajmowało to mój mózg, moje miejsce na twardych dysku.

Po prostu dostarczałem do mózgu wiedzę z mediów oraz na temat tego co mnie interesowało.

Przestałem. Skończyłem z tym. Zamiast śledzić kolejne udane kopnięcie Ronaldo i przeglądać sportowe strony, zacząłem czytać strony biznesowe, książki o zarządzaniu jakością, lean management o marketingu internetowym

i tak powstał ten blog w 2017 i rozwinął się do małej firmy, z której obecnie się utrzymuje.

Od zera.

Punkt 4 – Nie tylko się ucz, ale wdrażaj to w życie i testuj

Ten punkt jest bardzo spójny z podejściem Lean Management czy TQM. Jeżeli chcemy coś zrobić, to nie przygotowujmy się do tego latami, tylko to zróbmy.

“Przejedźmy” jeden cykl Deminga i wyciągnijmy wnioski, wdróżmy akcje korygujące i działajmy.

Współczesne dogmaty serwują nam zmiany w życiu, pracy jako wiekopomne wydarzenia.

Rzucam pracę i startuje biznes. Zmieniam dietę nagle i chudnę. Wyjeżdżam z miasta, zmieniam otoczenie i znajduje szczęście.

Prawdziwe życie tak nie działa. Każdy efekt jest wynikiem sumy kroków, które podejmuje.

Nie musimy zostawiać pracy, aby spróbować rozkręcić biznes. Nie musimy diametralnie zmieniać życia, aby odnaleźć szczęście. Nie musisz przechodzić z normalnej diety na KETO, aby schudnąć.

Dopiero odkąd zacząłem stosować się do tych wytycznych to:

  • Powoli rozkręciłem firmę, pracując na etacie, poświęcając jej na początku godzinę dziennie (o poranku 🙂
  • Schudłem 13 kg (zdjęcie poniżej :))
  • poprawiłem swoje samopoczucie i ogólny “wellbeing”

Dlaczego o tym piszę? Bo sporo z nas bunkruje się w książkach, poradnikach, filmach i czeka, aby “uzbierać” odpowiednią wiedzę.

To tak nie działa.

Dużo efektywniejsze jest wdrażanie małych kroków ciągle i budowanie zdrowych, nowych nawyków.

Punkt 5 – Dyscyplina równa się wolność

Dyscyplina kojarzy się dość negatywnie, z wymuszaniem na innych posłuszeństwa, systematyczności i utrzymania standardów.

Jednak my jakościowcy powinniśmy nieco inaczej przestrzegać dyscypliny. Dyscyplina w jakości to nic innego jak utrzymanie określonego standardu. Jak dobrze wiecie z pracy, im dłużej utrzymywany jest standard tym łatwiej zarządza się jakością.

A co z życiem? Może warto zastosować również dyscyplinę? Może warto utrzymywać codziennie wysokie standardy i od siebie wymagać?

Dysyplina w:

  • utrzymywaniu porządku w domu
  • utrzymywanie wspólnych reguł i zasad postępowania
  • wstawaniu wcześnie rano
  • usuwaniu pochłaniaczy czasu (gry, seriale, internet)
  • dyscyplina w dbaniu o swoje zdrowie fizyczne
  • dyscyplina w dbaniu o zdrowie mentalne i rozwój
  • itd. itd. itd.

Nie jest to łatwe, ale zdyscyplinowanie, utrzymywanie tzw. “porządku” w życiu to przede wszystkim:

  • mniej chaosu
  • dużo mniej sytuacji kryzysowych, na które trzeba reagować
  • mniej stresu

Bardzo mi to przypomina zarządzanie ryzykiem i wykonywnaie tych czynności, które są wymagane, aby ryzyko zminimalizować.

Dlatego tak bardzo mi się to spodobało i przekonało. Utrzymywanie tej dyscyplino naprawdę dało mi sporo wolnego czasu i pozwoliło zbudować mocne nawyki.

Punkt 6 ode mnie – nie kopiuj 1:1!

Nie kopiuj tego 1:1. Musisz najpierw dobrze zrozumieć siebie i poznać, to Co na Ciebie zadziała. Nie ma jednego dobrego schematu.

Ja wyciągnąłem z treści Jocko Willinka to co najbardziej kolerowało ze mną i dało mi przewagę. Jesteś inną osobą niż Pan Mydlarz, więc wybierz coś dla siebie.

Na pewno polecam Ci przeczytać książki Jocko i posłuchać jego podcastu.

Pomaga.

Leave a Comment:

3 comments
Ilona says 10 stycznia, 2021

Bardzo treściwy wpis, motywujący do działania i pracy nad sobą.

Reply
Anna says 14 stycznia, 2021

Witaj Arturze. Bardzo fajny wpis, tylko tak sie zastanawiam nad zasadnoscia odstawienia przyjemnosci i tego czasu relaksu tylko dla siebie, jakim jest obejrzenie odcinka serialu, zagranie w ulubiona gre albo spedzenia czasu z przyjaciolmi. Byc moze poswiecamy temu zbyt duzo czasu i na przyklad zamiast grania przez godzine, spedzamy przy niej 3 albo i wiecej, wtedy “przeginamy” 🙂 Dla mnie czas “dla siebie” jest w pewnym sensie nagroda, za bardzo produktywny dzien. Co do reszty to sa to naprawde dobre rady i postaram sie w najblizszym czasie z nich skorzystac. Pozdrawiam.

Reply
    Artur Mydlarz says 16 stycznia, 2021

    Dzięki Ania,
    Czas dla siebie jest ważny. Pytanie, w czym odnajdujesz przyjemność i czy jesteś w stanie ten czas kontrolować?
    Ja szczerze przyznam, że nie potrafię przestać grać po pół godziny. Zawsze jest to dłużej. Dlatego kasuje takie rzeczy, nad którymi nie panuję i zaczynam odnajdywać przyjemności w czymś innym :).

    Reply
Add Your Reply