Najdroższa reklamacja to często ta, której można było uniknąć jeszcze przed uruchomieniem produkcji. Kiedy SQE pojawia się dopiero wtedy, gdy komponenty trafiają na linię montażową, a problem jest już widoczny, możliwości spokojnej prewencji są mocno ograniczone. Zamiast oceny ryzyka pozostaje sortowanie, eskalacja i gaszenie pożaru.
Sygnały ostrzegawcze mogą być widoczne znacznie wcześniej: podczas przygotowania projektu, oceny próbek, analizy PPAP czy w sposobie, w jaki dostawca interpretuje wymagania techniczne.
Dlatego APQP i PPAP powinny być oceniane z perspektywy rzeczywistej gotowości dostawcy do produkcji seryjnej, a nie wyłącznie kompletności dokumentacji. Zadaniem SQE (Supplier Quality Engineer) jest sprawdzenie, czy dostawca rozumie wymagania, dysponuje stabilnym procesem i potrafi utrzymać jakość w warunkach produkcji seryjnej.
W praktyce oznacza to konieczność wcześniejszego zaangażowania SQE, weryfikacji sposobu realizacji procesu oraz spojrzenia na ryzyko w całym łańcuchu dostaw.
Czytaj dalej
Norma ISO 14971 określa, jak producent wyrobu medycznego powinien identyfikować zagrożenia, oceniać ryzyko i dobierać środki, które ograniczają możliwość wystąpienia szkody u pacjenta lub użytkownika. W praktyce oznacza to konieczność odpowiedzi na konkretne pytanie: co może pójść nie tak podczas użytkowania wyrobu i jakie działania należy podjąć, aby temu zapobiec?
Wyobraźmy sobie producenta elektronicznego ciśnieniomierza. Urządzenie wykonuje pomiary, jednak błędny odczyt może doprowadzić do podjęcia niewłaściwej decyzji terapeutycznej. Jak rozpoznać takie zagrożenie? Jak ocenić jego skutki i sprawdzić, czy zastosowane zabezpieczenia są wystarczające?
Właśnie na tym polega proces zarządzania ryzykiem opisany w ISO 14971. Nie chodzi o zaprojektowanie wyrobu całkowicie pozbawionego ryzyka, lecz o jego ograniczenie do poziomu akceptowalnego, z uwzględnieniem korzyści klinicznych. W artykule przedstawiamy podstawowe wymagania normy, kolejne etapy analizy ryzyka oraz praktyczny przykład ich zastosowania przy projektowaniu wyrobu medycznego.
Czytaj dalej
Oprogramowanie jako wyrób medyczny to między innymi aplikacje analizujące zdjęcia znamion w celu oceny ryzyka nowotworu czy programy przetwarzające zapis EKG, aby wykrywać zaburzenia rytmu serca. Takie rozwiązania mogą wspierać decyzje kliniczne, ale ich producent musi najpierw ustalić, czy oprogramowanie spełnia definicję wyrobu medycznego i podlega wymaganiom rozporządzenia MDR.
O statusie regulacyjnym programu nie decyduje jego zaawansowanie technologiczne ani możliwość uruchomienia na smartfonie. Kluczowe znaczenie ma przeznaczenie nadane przez producenta. Jeżeli oprogramowanie służy m.in. diagnozowaniu, monitorowaniu, przewidywaniu lub leczeniu chorób, może zostać zakwalifikowane jako wyrób medyczny.
Prawidłowa kwalifikacja oprogramowania jako wyrobu medycznego stanowi punkt wyjścia do określenia klasy ryzyka, przygotowania dokumentacji technicznej, przeprowadzenia oceny zgodności oraz zaplanowania nadzoru nad produktem po wprowadzeniu go do obrotu.
Czytaj dalej
Audyt dostawcy może przebiec bez zastrzeżeń na papierze, a mimo to nie ujawnić rzeczywistych problemów na produkcji. Aktualne instrukcje, kompletne zapisy, plan kontroli dostępny na stanowisku i wyniki pomiarów gotowe do wglądu nie gwarantują, że proces jest stabilny i skutecznie kontrolowany. Wystarczy kilka minut na hali, żeby zauważyć rozbieżności między dokumentacją a rzeczywistą praktyką.
Jeżeli audyt ogranicza się do przechodzenia przez checklistę i potwierdzania kolejnych punktów, łatwo przeoczyć sytuacje, które bezpośrednio wpływają na jakość wyrobu. Części bez określonego statusu, kontrola wykonywana wyłącznie w obecności audytora czy brak reakcji na niezgodności mogą pozostać niezauważone, gdy uwaga skupia się wyłącznie na dokumentach.
Dlatego skuteczny audyt dostawcy wymaga czegoś więcej niż znajomości wymagań i przygotowanej listy pytań. Kluczowe są analiza historii problemów, obserwacja rzeczywistego przebiegu procesu oraz umiejętność rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych.
Czytaj dalej
Audyt IATF 16949 zbliża się, a zespół zaczyna kompletować dokumentację. Ktoś sprawdza procedury, ktoś inny przygotowuje zapisy z kontroli, a dział jakości analizuje niezgodności z poprzedniego audytu. Pojawia się jednak ważniejsze pytanie: czy organizacja rzeczywiście spełnia wymagania klienta i potrafi wykazać skuteczność wdrożonych działań?
Samo przygotowanie dokumentów nie wystarczy. Podczas audytu zgodności z IATF 16949 weryfikowane są również specyficzne wymagania klienta (CSR), bezpieczeństwo wyrobu, zmiany inżynieryjne, wyniki procesów produkcyjnych oraz skuteczność działań korygujących.
Inżynier jakości musi zatem wiedzieć nie tylko, jakie wymagania obowiązują w organizacji, ale również jak przełożyć je na konkretne procesy i jak rozmawiać z audytowanymi.
Jak przygotować się do audytu IATF 16949? Na co zwrócić uwagę przed rozpoczęciem audytu i jak prowadzić rozmowę z zespołem, aby uzyskać rzetelne informacje?
Czytaj dalej
PPWR coraz częściej pojawia się w pytaniach dotyczących opakowań. Klient wysyła wiadomość: „Proszę o dokumentację dotyczącą opakowania” albo „Proszę o deklarację zgodności opakowania”. I wtedy zaczyna się poszukiwanie informacji.
Karton jest u zakupów. Specyfikacja taśmy klejącej znajduje się u dostawcy. Informacje dotyczące folii stretch ma logistyka. Etykiety są opisane w innym dokumencie, a przekładki zamawia jeszcze inny dział.
Sam produkt jest dobrze udokumentowany. Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba odpowiedzieć na pytanie dotyczące opakowania, w którym ten produkt trafia do klienta.
Właśnie w takich sytuacjach wymagania PPWR dotyczące opakowań przestają być abstrakcyjnym tematem. Stają się częścią codziennego procesu i obszarem, w którym organizacja musi wiedzieć, jakie opakowania wykorzystuje, kto je dostarcza oraz jaką dokumentację już posiada.
Czytaj dalej
Reklamacja od klienta, zatrzymana produkcja, magazyn czekający na decyzję i transport, który już jest pod bramą. W takiej sytuacji łatwo działać automatycznie: zdjęcie wady, numer partii, reklamacja do dostawcy i żądanie raportu 8D.
Problem w tym, że formalna reakcja nie zawsze oznacza właściwą reakcję.
Zanim SQE wyśle reklamację do dostawcy, powinien ustalić podstawowe fakty: czy wada rzeczywiście wystąpiła, czy jest powtarzalna, gdzie powstała i przede wszystkim – czy odpowiedzialność rzeczywiście leży po stronie dostawcy.
Jeszcze większej uwagi wymaga późniejsza analiza raportu 8D. Sam fakt otrzymania raportu nie oznacza, że problem został prawidłowo przeanalizowany i że działania korygujące rzeczywiście wyeliminują przyczynę.
Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów jest zapis: „operator został przeszkolony”.
Czytaj dalej