fbpx
Inżynier Jakości
Będę Ci także wdzięczny za każdy komentarz i Twoje “Lubię to”. Pomóż mi szerzyć informację o jakości i przekaż adres bloga wszystkim Twoim znajomym 🙂 Z góry Ci za to dziękuję.
pamięć ciała inżyniera

Pamięć ciała inżyniera – dlaczego warto zmarnować czas na naukę

Nie będę tego robić, bo to nic mi nie da i na pewno mi się nie przyda. Ile razy słyszałaś/eś w głowie taki głos? Ile razy sabotowałaś/eś swoje działania, żeby zachować status quo? Mnie się to zdarzyło setki razy. Teraz zdecydowanie inaczej podchodzę do nauki, nowych projektów czy problemów. Wynika to nie tylko z doświadczenia zawodowego, ale również wiedzy wyciągniętej właśnie z tych pobocznych aktywności.

Pamięć ciała

Co ma pamięć ciała do pracy na stanowiskach inżynierskich? Bardzo dużo. Zaraz ci to wszystko wytłumaczę. Zacznijmy od podstaw.

Pamięć ciała to nazwa potoczna nieświadomego rodzaju pamięci. Zwrot ten stosuje się głównie w sporcie, ale moim zdaniem ma również przełożenie na pracę umysłową.

Popatrz na mój sportowy przykład.

Gdy zaczynałem przygodę z bieganiem w 2011 roku, z trudem przebiegłem pierwszy kilometr. Pokonanie bariery 5 km zajęło mi 4 tygodnie mozolnych i trudnych treningów. Pierwsze 10 km? 3 miesiące biegania. Pierwszy maraton – 2 lata biegania.

Teraz przenosimy się do 2020 roku. Z powodu moich własnych wyborów nie biegałem od listopada 2019 (miałem tu pisać o wymówkach, dlaczego nie mogę biegać, ale szybko się zreflektowałem, bo większość rzeczy dzieje się z powodu naszych decyzji, a nie świata, który nas otacza, ale o tym napiszę w innym wpisie – ciekawy temat).

Zamiast biegania postanowiłem więcej czasu spędzać z rodziną, zająć się domem, blogiem, szkoleniami i treningiem siłowym.

Ale do sedna -> pamięć ciała.

Wróciłem do biegania 2 tygodnie temu. Pomimo pół-rocznej przerwy, pierwszy bieg to było 5 km, po tygodniu biegam już swobodnie 10 km i mogę biegać z dnia na dzień.

Ciało i mózg bardzo szybko przypomniały sobie, jak to jest biegać. Nie musiałem, od nowa tworzyć procesów w moim organizmie, pozwalającym wytrzymać 30, 40, 70 minut w ciągłym biegu.

Te procesy powstały gdy zaczynałem i pomimo nieaktywowania ich przez 6 miesięcy one nie zniknęły.

(btw możecie śledzić moje poczynania na Instagramie, daje tam też fajną dawkę wiedzy)

No i co z tego? Jak mi ma to pomóc? Zaraz się dowiesz

Pamięć ciała = pamięć mózgu

Popatrz na ten przykład z perspektywy decyzji w życiu o podejmowaniu dodatkowych aktywność, możliwości nauki czy rozowoju.

Ile razy sabotujemy swoją przyszłość poprzez wynajdywanie wymówek, żeby czegoś nie robić? Najczęstsza z nich jest: “nie wiem, czy mi się to w ogóle przyda, szkoda marnować czasu.”

Dlatego przekornie w tytule napisałem, że warto marnować czas na naukę. Czas i tak przeleci Ci przez palce. Czy Ty przez ten czas się czegoś nauczysz, czy obejrzysz sezon serialu na Netflixie, to czas zniknie. Nie będzie kolejnej szansy na wykorzystanie godzin z dnia 14 czerwiec 2020.

Jeżeli tylko jakieś zagadnienie, tematyka jest choć trochę związana z Twoją pracą lub może być wykorzystywana w Twojej pracy i masz możliwość się jej nauczenia, to zrób to.

Jeżeli nie przyda Ci się ta wiedz teraz, to ona nie zniknie. Automatyzmy powstałe w Twoim mózgu zaczną od nowa działać, gdy tylko będziesz potrzebować tej wiedzy.

Najgorsze co może być to utrzymywanie statusu que i narzekanie, że nic się nie zmianie. Jeszcze gorsze jest obarczanie za ten stan innych. Niestety tak nie jest. Ty jesteś odpowiedzialna/y za każde kolejny krok i podejmowane decyzje.

Dlatego pamiętaj: WARTO MARNOWAĆ CZAS NA NAUKĘ

Pamięć ciała = pamięć mózgu – przykład?

W trakcie studiów byłem bardzo dobry z Excela. Lubiłem to robić, pomagałem innym na zajęciach, doszkalałem się sam w tym zakresie. Nie będę też ukrywał, że “pomagałem” przy projektach zaliczeniowych kolegom i koleżankom :)…

Czy ta wiedza mi się przydała w pierwszej pracy? NIE. W pierwszej pracy byłem inżynierem metalografii, robiłem próbki z materiałów lotniczych i je badałem pod mikroskopem. Zero Excela.

Czy ta wiedza przydała mi się w drugiej pracy? Troszkę bardziej. Moja druga praca była związana już z inżynierią jakości, ale firma w której wówczas pracowałem dopiero raczkowała i mało było tam usystematyzowanej pracy, tworzenia analiz i automatyzacji w Excelu.

Wiedza z Excela diametralnie przydała mi się w trzeciej pracy. Niemiecka, ugruntowana korporacja, mocno obsadzona na decyzjach podejmowanych na podstawie dokładnych danych, wykresów, analiz itd. Wiedziałem co mam robić, miałem to w głowie, miałem to w moim ciele. Już to kiedyś robiłem.

Z marszu zagłębiłem się w tabelki i tworzyłem swoje systemy do pełnej automatyzacji. Pomagałem kolegom z pracy z Excelem i trochę przypomniały mi się studia.

Dzięki temu szybko zbudowałem swoją pewność siebie w organizacji i wiele razy zbudowałem coś, co pomogło innym. Szybko dostrzegli to przełożeni, co przełożyło się na zwiększenie zaufania i przekazywanie ciekawszych projektów i mój rozwój zawodowy.

Na początku ścieżki zawodowej mógłbym pomyśleć, że zmarnowałem sporo czasu na studiach przy Excelu, że ta wiedza mi się nie więcej nie przyda.

Jak widać z perspektywy czasu, byłyby to tylko błędne przekonania.

Ktoś może powiedzieć, że to szczęśliwy traf, że w firmie numer 3 to wszystko mi się tak fajnie poskładało. Nie do końca… bo gdybym kiedyś tego Excela nie poznawała dogłębnie, to nic bym nie osiągnął. Pamiętaj, że szczęście w życiu to składowa dwóch czynników.

Szczęśliwy traf = PRZYGOTOWANIE + ODPOWIEDNIE MIEJSCE I CZAS

A tak à propos Excela – tutaj możecie zobaczyć mój Raport Jakości A4

Podsumowanie

Nie ma nic lepszego niż zmarnowanie czasu na naukę czegoś nowego. Nie ma nic lepszego, niż zmarnowanie czasu na doskonalenie się w czymś, co nas pociąga. Najgorsze co może być to marnowanie czasu na wymyślanie kolejnych wymówek, aby nie robić nic ze swoim życiem. Często życiem nieszczęśliwym. Dlatego bardzo Cię proszę, jeżeli jeszcze kiedykolwiek będziesz mieć wątpliwości czy warto, to uwierz mi, że w 90% warto podjąć działanie i zmarnować trochę czasu ;).

Zdjęcie do wpisu zrobiłem sam, w Rzeszowie :).

Leave a Comment:

2 comments
Marek says 14 czerwca, 2020

Z bieganiem miałem dokładnie tak samo. Podam inny przykład. Od dzieciaka uczyłem się programować w BASIC na Commodore, pętle, instrukcje warunkowe, zmienne itp – podstawy podstaw. Nie przydało mi się to w średniej, ani w liceum, ani na studiach. Przydało mi się do po 2 roku pracy zawodowej przy programowaniu robota spawalniczego i w 7 roku pracy przy programowaniu frezarki CNC. Szybki rzut oka w dokumentację maszyny, godzinka na dopracowanie programu. Efekt w robocie spawalniczym: prostszy przyrząd i bardziej technologiczne spawanie, efekt na cnc: zaoszczędzone kolejne kilkanaście godzin pracy, lepsze panowanie nad zmianami w programie i zaoszczędzone kolejne kilka godzin na poprawach.

Reply
    Artur Mydlarz says 14 czerwca, 2020

    Świetny przykład Marku :). Ja w “młodości” walczyłem z Turbo Pascalem, później C++ a na końcu z html i php… i co? i w końcu html przydał mi się bardziej po 15 latach jak odpaliłem tego bloga :). Warto się uczyć i nie szukać wymówek.

    Reply
Add Your Reply