fbpx
Inżynier Jakości
Będę Ci także wdzięczny za każdy komentarz i Twoje “Lubię to”. Pomóż mi szerzyć informację o jakości i przekaż adres bloga wszystkim Twoim znajomym 🙂 Z góry Ci za to dziękuję.

Zwyczajnie o lean – rozmowa z Rafałem Wysockim

Czy można pracować na etacie i rozwijać pasję po godzinach? Oczywiście, że można i przykładem takich działań jest mój gość Rafał Wysocki. Rafał na co dzień pracuje jako manager projektu, a po pracy rozwija swój serwis Lean Time. O tym jak znaleźć pasję w pracy oraz po pracy, jak przedstawiać lean w sposób zwyczajny i zrozumiały, jak dotrzeć do młodych ludzi z wiedzą i wielu innych tematach dowiecie się po przesłuchaniu naszego podcastu. Zapraszam

Więcej działalności Rafała znajdziecie w:

https://leantime.pl/

https://www.facebook.com/leantimepl

Zapraszam na szkolenia:

Zapis rozmowy:

To jest podcast “Inżynier Jakości Plus”. Ja nazywam się Artur Mydlarz i witam was w odcinku 15.

Witajcie ponownie po dłuższej przerwie od podcastu. Nie ukrywam, że się trochę stęskniłem za tą formą komunikacji i wracam do was z bardzo ciekawym wywiadem. Może bardziej nawet rozmową niż wywiadem. Z Rafałem mi się bardzo dobrze rozmawiało, znamy się od jakiegoś czasu. Rafał prowadzi fanpage, jego działalność w Internecie jest dość obszerna. Pokazuje on, że lean, zarządzanie produkcją, zarządzanie jakością można prezentować w sposób normalny i przystępny, a nie pompatyczny, nie szablonowy jak robi się to do tej pory. Rafał prowadzi fanpage LeanTime, gdzie w sposób prosty pokazuje czym jest lean management. W sposób, mówiąc wprost, młodzieżowy – za pomocą memów, śmiesznych sytuacji, obrazków. W ten sposób trafia on do młodej generacji i przedstawia, że lean można pokazać inaczej, niż być wystrojonym w garnitur, krawat i mówić pompatycznie o tym, co to jest 5S, skracając to oczywiście do sprzątania. Tyle na ten moment. Zapraszam do rozmowy z Rafałem. Ciekawa dyskusja – myślę, że Wam się spodoba.

Artur: Witam serdecznie po dłuższej przerwie od podcastów. “Inżynier Jakości Plus” – dzisiaj ze mną gość wyjątkowy: człowiek, którego znam już od jakiegoś czasu, który dzieli się swoją wiedzą w sposób dość specyficzny, ale bardzo dobrze przyjmowany i sprawiający, że lean jest coraz lepiej rozumiany w Polsce, wśród młodych ludzi. Dzisiaj ze mną będzie Rafał Wysocki, autor fanpage’a LeanTime oraz od niedawna portalu LeanTime.pl, o którym porozmawiamy. Zawodowo Rafał zajmuje się też zarządzaniem projektami w jednej z produkcyjnych firm.

Cześć, Rafał! Miło Cię gościć!

Rafał: Cześć Artur, cześć wszystkim. Bardzo mi miło, dzięki za zaproszenie.

A: Powiedz mi, gdzie ostatnio byłeś, co ciekawego widziałeś?

R: Ostatnio, dokładnie 19 marca bodajże, byłem na jednej z konferencji z cyklu Production Manager Meetings, organizowanej przez wydawcę czasopisma Production Manager. Zdrowy gen transformacji – czwóreczka. Ciekawe, ciekawe prelekcje, na pewno ciekawi prelegenci, ciekawa oferta. Szczególnie co zwróciło moją uwagę to oferta jednej firmy, która prezentowała robota, który dokonuje skanowania w 3D przestrzeni (np. na hali produkcyjnej i dokonuje błyskawicznego przerzutu do systemu i można wszystko przeglądać pod kątem wymiarowym, kształtowym itd. Pozwala to po prostu aktualizować budowę layoutu, czy jakieś wdrożenia w tym miejscu, ustawianie nowych maszyn itd., czyli po prostu optymalizację layoutu.

A: Czyli robić taką wizualizację, nie?

R: Dokładnie, wizualizacja tej dostępnej przestrzeni. To pozwala wszystko świetnie zaplanować zanim, powiedzmy, maszyny, czy te roboty do nas trafią. I było to bardzo ciekawe doświadczenie. No była to pierwsza konferencja w jakiej uczestniczyłem w 2019, powiem szczerze. Także jestem troszkę opóźniony, ale wiem, że kwiecień, maj i czerwiec się zapowiadają bardzo bogato. Także jeśli tylko praca na etacie mi pozwoli się wyrwać to myślę, że będzie wiele okazji do spotkania się.

A: Super, taka konferencja to jest fajny aspekt, fajna rzecz spotkać się z innymi ludźmi, zobaczyć coś nowego. Też w końcu chcę się wybrać na jedną z konferencji tego typu i może spotkamy się na żywo. Ja dzisiaj z Tobą rozmawiam głównie przez pryzmat Twojej działalności w Internecie i tego, co robisz na fanpage’u, między innymi Leantime. Bardzo mi się podobają twoje grafiki, twoje demotywatory. To też jest fajne z tego punktu widzenia, że przekazujesz wartości takie dość istotne i ważne, nie w sposób taki jak dotychczas było to robione, czyli jakieś długie, nudne artykuły, tylko robisz to w fajny, przystępny sposób obrazkowy. Powiedz mi skąd u Ciebie zrodził się pomysł na prowadzenie tego typu fanpage’u?

Lean w krzywym zwierciadle

R: Przed tą rozmową myślałem, czy takie pytanie się pojawi i tak szczerze powiem – nie wiem, nie pamiętam jak to się zaczęło. Zobaczyłem jakiś obrazek, mem, w ogóle niezwiązany w ogóle z leanem czy produkcją, czy zarządzaniem, ale  od razu zaświtało mi, że można tam jakiś tekst wstawić. Pamiętam, że był niezły odbiór tego i pomyślałem, że właśnie może będzie to dobrze odbierane i w sumie powoli, powoli się to rozwinęło. Faktycznie te grafiki są bardzo dobrze odbierane. Tak jak powiedziałeś: w krótki sposób przekazują to, co najważniejsze. Tak naprawdę kilka słów na obrazku, jakiś konkretny obrazek daje taki efekt, że wszystko jest jasne. Co mnie najbardziej cieszy to to, że widzę, że… może nie powinienem mówić, że się cieszę, że ludzie mają te same problemy, ale w pewnym sensie jest to krzepiące, że nie tylko w mojej organizacji niektóre problemy, które się wydają, powiedzmy sobie szczerze, niepoważne, trafiają się także w innych przedsiębiorstwach. I to czasem bardzo rozwiniętych i podążających leanową ścieżką od dawien dawna. No świadczy to o tym, że wszyscy jesteśmy ludźmi i budujemy te organizacje. Ludzie tworzą organizacje. Jeśli mamy jakieś wady jako gatunek ludzki to można powiedzieć, że to wszędzie może generować te same problemy. To samo na tych konferencjach: widzę, że ludzie dyskutują na przerwach na kawę, o jakichś problemach, zdarza mi się coś posłuchać, czy też porozmawiać z kimś. Słyszę opis jakiejś sytuacji, mówię: kurczę, przecież to się zdarzyło w zasadzie coś bardzo podobnego, coś analogicznego. Myślałem, że tylko u nas coś takiego się może wydarzyć. No i faktycznie później jest grafika na Linkedinie, na przykład: 100 polubień, 20 udostępnień, burzliwa dyskusja w komentarzach i eksperci z dużych firm zaczynają się wypowiadać. Tak naprawdę dobra dyskusja, która niesie ze sobą wartość, tak naprawdę, bo od takiego zabawnego obrazka przenosimy się na najwyższy poziom zarządzania. Fajnie, że ludzie się dzielą tą wiedzą. Fajnie też, że ludzie bardziej doświadczeni niż ja nie traktują tego jako coś niepoważnego tylko włączają się w tą dyskusję i komentują, bo wiedzą, że to jest tylko przedstawienie danego problemu w krzywym zwierciadle.

Różne przedsiębiorstwa – te same problemy

A: No to jest ciekawe właśnie o tym, co mówisz. Pierwsze, co ludzie słuchają, co mówiłeś, to mówiłeś o tym, że podobne problemy występują w wielu przedsiębiorstwach. Bo ja zauważyłem to samo, jak zacząłem prowadzić blog inzynierjakosci.pl, że te problemy w niektórych firmach są podobne i tak się zastanawiam z czego to może wynikać: czy z tej naszej jeszcze niskiej świadomości tutaj u nas w Polsce na temat tego, czym tak naprawdę jest lean czy zarządzanie jakością takie kompleksowe, czy może wdrażanie właśnie na siłę rozwiązań leanowskich czy zarządzania jakości, bo musi być, bo to fajnie wygląda. Ja lubię twoje memy choćby z tym 5s, nie? 5S to głównie sprzątanie i jest jakiś śmieszny obrazek. No niestety pewnie w 85% firm tak to jest realizowane, że 5S to jest sprzątanie, bo tak się to utarło, gdzieś i już tak poszło jak fala. Jak ty to odbierasz? Zastanawiałeś się kiedyś z czego się może brać niezrozumienie tematu i pojawianie się podobnych problemów jeżeli chodzi o lean management?

R: Tak, ostatnio pojawiło się też kilka memów odnośnie komunikacji, a w zasadzie braku komunikacji czy nieodpowiedniej komunikacji. I wydaje mi się, że wiele problemów bazuje właśnie na nieodpowiedniej komunikacji w przedsiębiorstwach. Ja na przykład ostatnio mam taką refleksję, że gdybym tylko miał zezwolenie od mojego przełożonego dyrektora to po prostu usunąłbym swoją skrzynkę mailową, bo toniemy już w tych mailach. Myślę, że masz to samo, myślę, że słuchacze będą mogli pomyśleć, że też to znają. Zdarza się dzień urlopu,wracamy i mamy 80 maili nieodczytanych z czego znaczna ilość, nie chcę mówić liczb, bo nie mam danych, ale znaczna część jest często “odklikana” – nie bezpośrednio do nas. “Wrzucę kogoś do kopii, bo może go to dotyczy, może go zainteresuje”, a tak naprawdę jest to temat, który w ogóle nie powinien być do nas skierowany lub dotyczy innego działu i nie wiadomo czemu my się tam nawet znajdujemy. I wpływa to na komunikację – tracimy czas na to. Często się zdarza, że ktoś siedzi, no, może nie przy biurku, ale obok, czy jest to jakieś biuro techniczne, czy coś w tym stylu i ludzie siedzą w budynku biurowym, fajnie za szybami, produkcja po drugiej stronie i wymieniają się mailami zamiast odejść od biurka i porozmawiać. Ostatnio też wrzuciłem taką grafikę, gdzie stoi trzech panów, w tle widać ciężarówki i jest podpisany “Widzą ciężarówki”, a po drugiej stronie są narysowane żarówki z oczami i patrzą na nas i jest napisane “Widzą Cię żarówki”.

A: (śmiech) Widziałem to. To jest dobre!

R: (śmiech) Nie chodzi tu tylko o możliwości oratorskie rozmówców, tylko o to, że czasem nie potrafimy przekazać tego, co chcemy lub nie zawsze ktoś chce zrozumieć. Ostatnio jeden z obserwujących wrzucił też takie zdanie, że nie wszystko zależy od tego, co próbujesz powiedzieć, tylko co ten ktoś chce zrozumieć. Coś w tym jest. Moim zdaniem komunikacja to jest przyczyna bardzo wielu problemów. Tutaj też nie mam żadnych danych, nie prowadziłem badań. Być może większe firmy będą prowadzić takie badania w ramach lean czy zarządzania w przedsiębiorstwach. O ile da się to zmierzyć. Ale wydaje mi się, że dużą część problemów generuje ta komunikacja.

A: Dokładnie, ale niestety.. nie wiem jak to wygląda we wszystkich firmach, może są firmy idealne, ale jestem tego zdania, że niestety cały czas jesteśmy nastawieni w organizacjach na realizowanie celów, na produkcję, na dostarczanie wartości do klienta. Nie ma czasu na rozwijanie komunikacji. Łatwiej jest napisać właśnie maila do kogoś, powiedzieć, że się napisało maila, komuś coś “przeforwardować”, jak to się mówi, i oczekiwać na to, że coś dobrego się wydarzy. Często wystarczy pójść po prostu, z kimś porozmawiać, zobaczyć, czy ta druga strona cię zrozumie i iść dalej. Ale to są takie tematy, których chyba nigdy nie zrozumiemy. Bo też cały świat trochę przyspiesza i kolejne pokolenia też się już trochę w inny sposób komunikują, nie? Sam wiesz, że to pokolenie, które przychodzi do pracy teraz to dla nich pisanie maili jest archaizmem. Tak mi się wydaje, że ludzie, którzy mają po 23-24 lata to oni nie mają chyba nawet swoich skrzynek mailowych, a jeżeli mają to żeby gdzieś się zalogować czy zarejestrować, a tak to się posługują messengerami czy innymi komunikatorami. A wyobraź sobie, że też masz w firmie ludzi, którzy mają 60 lat, nie? Dla nich pisanie maili to jest wyzwanie. Nawet po tylu latach spędzonych przy komputerze. Też widziałem takie sytuacje, że starsze osoby nie wiedziały do końca jak maila wysłać i musiały zacząć pracować z mailami i z komputerami. A wracając do LeanTime i do twojej działalności na Facebooku – powiedz mi: jakie widzisz największe korzyści z tego, że prowadzisz ten fanpage i co ci to daje? Skąd też czerpiesz motywację, żeby to cały czas robić?

Motywująca rola pasji

R: Odpowiem na ostatnie pytanie i to jest naprawdę szczera odpowiedź. Zresztą wielokrotnie to podkreślam czy na Facebooku, Linkedinie, czy rozmawiając z kimś na konferencji. Po prostu to jest moja pasja. Lean to jest moja pasja. Produkcja to jest moja pasja. Fajnie, że to się tak wszystko toczy, ponieważ w liceum trafiłem do klasy humanistycznej. Byłem jedynym chłopakiem i miałem 32 koleżanki. Nie myślałem o Politechnice, chociaż cała męska część rodziny: dziadek, ojciec, wujek, brat – wszyscy ukończyli Politechnikę. Ja oczywiście – czarna owca – idę na prawo. Więc poszedłem do klasy o profilu humanistycznym. Na szczęście w połowie drugiej klasy się ocknąłem. Szybkie korki z matmy, rozszerzona matura z matmy i trafiłem na tą Politechnikę i to było świetne, bo kierunek też mocno związany z produkcją, z wytwarzaniem. I jeszcze na studiach udało się załapać na praktyki. To znaczy, poszedłem załatwiać praktyki i dostałem od razu propozycję pracy na pół etatu. Od razu podjąłem tę pracę. W związku z tym drugi stopień studiów zacząłem już zaocznie i pracę podjąłem na pełny etat. Tak zacząłem poznawać wszystkie procesy produkcyjne, logistyczne, związane z tą branżą. Może na początku to nie była taka wielka miłość, ale z czasem stała się i jeszcze później poznałem lean. To już naprawdę eksplodowało. To jest moja pasja, to co robię po prostu sprawia mi taką frajdę, że.. Tak jak się mówi: jeśli kochasz to, co robisz to nie przepracujesz ani jednej godziny w swoim życiu, a ja w ogóle się tym nie męczę. Ja mogę poświęcić na to godziny czasu prywatnego, czy snu, siedzieć w tym, robić, czytać ciekawe blogi, czytać książki – ostatnio jest wysyp świetnych książek leanowych – słuchać podcasty, oglądać jakieś relacje z wydarzeń. Także tak to jest, to mnie motywuje. Motywują mnie też takie drobne sytuacje, kiedy mogę komuś pomóc w znalezieniu czegoś związanego z leanem, na przykład organizator jednej z konferencji szukał firmy, która może przyjąć gości w trakcie konferencji i pokazać swoje rozwiązanie jakie wdrożyło. I umieściłem taki post z zapytaniem gdzieś tam w Social Media, czy są chętni, na śląsku akurat. I jakiśtam odzew był, chyba nawet udało się to domknąć, szczerze teraz nie pamiętam. Ale na pewno był odzew. Innym przykładem może być Fundacja Lean Education – świetna inicjatywa. Tam też była potrzeba znalezienia firmy gdzie dzieciaki mogłyby się udać na te własne projekty w ramach tego programu Młody Lean Leader. Też był świetny odzew, bodajże udało mi się nawet 3 firmy zorganizować, które były chętne przyjąć te grupy młodzieży. Także – co mi to daje? Daje mi to zasięgi. Oczywiście branża lean nie jest taka olbrzymia, nie jest to sprzedaż obuwia czy piekarnia, że każdy to robi, każdy musi zjeść pieczywo, każdy musi nosić buty, ale jest to mocno ograniczona wyspecjalizowana branża i grono odbiorców jest ograniczone. W związku z tym te 1800 polubień na Facebooku w porównaniu do kilku milionów na przykład u Messiego (śmiech) to wydaje się małe, ale tak naprawdę ten odzew jest duży, bo to też są ludzie skoncentrowani na tym i “sfocusowani” (nie lubię tego słowa), ci ludzie naprawdę w tym siedzą. To jest świetna sprawa. Pozwala mi to dotrzeć do wielu ludzi, teraz także w związku z tym serwisem, o którym później porozmawiamy. Daje to też fajne wyniki, bo odzywają się ludzie związani z produkcją, z zarządzaniem, z optymalizacją. Także myślę, że można zrobić też coś dobrego. Świetny przykład dał Krzysiek Dobrowolski bodajże 2 lata temu, a w tym roku Jacek Kukiz odnośnie organizowania aukcji i sprzedaży w jej ramach książki. Czy Krzysiek sprzedawał wpis na blogu i ludzie z branży to licytują na świetny cel, a po prostu nic to nie kosztuje, a można bardzo dużo dobrego zrobić. Myślę, że także na tym naszym kawałku podłogi może się to przyczynić do czegoś dobrego. A poza tym każdego dnia kiedy wstaję, patrzę w lustro, mówię że dzisiaj zrobię coś dobrego i wierzę w to, że zoptymalizowanie czegokolwiek, a przede wszystkim ułatwienie pracy operatorowi na przykład na hali montażowej to jest coś dobrego, bo on tą pracę i tak będzie musiał wykonać. A jeśli może to wykonać troszkę łatwiej, bardziej ergonomicznie, w przyjemniejszy dla siebie sposób to to jest chyba coś dobrego.

A: To jest fajne co mówisz, bo większość osób, jak mi się wydaje, odbiera lean jako sposób na szukanie oszczędności w firmach i lean management jest odbierany jako coś, co powoduje, że są ucinane “headcounty”, że jest zabierana praca ludziom. Fajnie mieć takie podejście do lean jak ty: że się komuś pomaga. Pomagasz komuś w pracy, ułatwiasz komuś pracę. To jest bardzo fajne podejście. Także dzięki za to, ja nawet nie sądziłem, że są też tacy ludzie, którzy w taki sposób podchodzą do lean management, także super. To będzie hasło przewodnie tego podcastu.

Ścieżka Lean – rozwój świadomości

R: Świetnie. Ja właśnie chciałem powiedzieć, że wydaje mi się, że przeszedłem taką ścieżkę rozwoju świadomości na temat lean jak każdy – to jest raczej standardowa ścieżka: najpierw poznajemy narzędzia. Ale wydaje mi się (sam siebie trochę pochwalę), że bardzo szybko zrozumiałem, że faktycznie chodzi o człowieka, że dostrzegłem, że chodzi o budowę kultury i że to jest najważniejsze. Wszyscy to powiedzą – i narzędzia są ważne, i kultura jest ważna, i świadomość, i cel, itd. Ale wydaje mi się, że dość szybko to do mnie dotarło – to też mi właśnie pozwoliło patrzeć na to w inny sposób, mam takie podejście a nie inne. Może gdybym był prezesem własnej firmy produkcyjnej to patrzyłbym na te zwroty z inwestycji, z implementacji no i tak dalej, bo wiadomo, to też jest istotne. Na szczeblu, na którym jestem obecnie może jest mi łatwiej patrzeć od drugiej strony, “oddolnie” można powiedzieć. Nie wiem czy to się kiedyś zmieni. Myślę, że nie, jeśli w tak, nieskromnie powiem, młodym wieku sobie wyrobiłem już taki pogląd to tylko chcę to pielęgnować. Nie chcę tego później zaburzyć patrzeniem przez pryzmat pieniędzy – wręcz przeciwnie: jeszcze bardziej rozwijać tą wiarę w ludzi i siłę człowieka. Szczególnie jeszcze kiedy zacząłem pracę, bardzo szybko objąłem kierownictwo nad malutkim 4-osobowym zespołem. Obecnie ten zespół się rozrósł do 40 osób i to cały czas jakoś tak rosło, tak? Ta świadomość. Fajnie w naturalny sposób się to rozwijało. Od mniejszych potrzeb, od mniejszej grupy ludzi do takiej dużej. Myślę, że to wszystko działa, tylko trzeba też w to naprawdę wierzyć, żeby to nie było na pokaz. Ja też na Linkedin, na fanpage’u na Facebooku, myślę że jestem bardzo autentyczny i myślę, że ludzie to czują i świetnie to odbierają, bo nie gram kogoś kim nie jestem. Ja wielokrotnie powtarzam, że ja nie jestem ekspertem lean, ja leanu się nadal uczę. Myślę, że poza tym, że będę się uczył go całe życie, to zanim będę mógł albo ktoś będzie mógł powiedzieć o mnie, że jestem ekspertem to pewnie minie wiele, wiele lat. Dlatego ja to zawsze podkreślam – jeśli ktoś mi wytyka jakiś błąd w publikacji, czy to we wpisie na blogu, czy coś – sprawdzam. Jeśli to jest prawda, po prostu przyjmuję to z pokorą i zwracam honor – no nikt nie jest alfą i omegą.

A: To jest bardzo ważne, co mówisz. Jak nawet z perspektywy tego, żeby budować sobie jakiś tam kręgosłup moralny związany z tym, żeby robić dobro dla innych i bazować na tym człowieku, a nie tylko na pieniądzach długoterminowo. Zdecydowanie to się zwraca i też to jest plus i też wydaje mi się, że jest niewiele osób w naszym kraju na takim poziomie, którzy potrafią się przyznać do tego, że nie wiedzą wszystkiego. Ja też nie wiem wszystkiego o zarządzaniu jakością i nie obrażam się, nie unoszę się honorem jak mi ktoś wytknie jakiś błąd, bo jesteśmy jeszcze młodymi ludźmi i całe życie przed nami. Będziemy się uczyć. Fajne jest to, że się chcemy dzielić tą wiedzą i że chcemy pomagać innym i że w ten sposób chcemy jakoś poprawiać komuś nie tylko pracę – tak jak ktoś pracuje u ciebie w firmie, czy u mnie w firmie, ale też przez tą działalność w sieci możemy dawać wartość innym ludziom, których możemy nawet nie znać, bo zapewne jest sporo takich ludzi, którzy cię śledzą, którzy cię obserwują, a nie są aktywni też. I też to co ty robisz to do nich trafia. Fajne jest też to, że się u ciebie rozwija. Mi się wydaje, że to się rozwija z tego powodu, że masz dobre wartości, że opierasz się właśnie na tym, żeby pomagać ludziom. W związku z tym powstał też ten twój portal LeanTime.pl, nie? Mógłbyś coś więcej o nim powiedzieć?

Baza optymalnych rozwiązań – LeanTime.pl

R: Tak. Pomysł zrodził się jakiś czas temu. Jest to serwis podobny do modnych ostatnio wyszukiwarek, porównywarek, z tym, że skupiony oczywiście na tym, co kocham najbardziej: na lean, kaizen, Six Sigma, optymalizacji procesu i pokrewnych ideologiach. Pomyślałem, że spróbuję, jak to napisałem w premierowym poście, uporządkować polski Internet, a raczej jego leanową część, właśnie zgodnie z duchem 5S, które zresztą kocham. Zebrać, spróbować zebrać wszystkie podmioty oferujące rozwiązania lean, rozwiązania pomagające wdrażać i utrzymywać ciągłe doskonalenie w przedsiębiorstwach – zebrać w jednym miejscu. Właśnie w tym serwisie internetowym. No i tak powstał LeanTime.pl – serwis, który jest podzielony na poszczególne kategorie (dość szczegółowo, muszę przyznać). Serwis ruszył w niedzielę, więc nadal wiele z tych kategorii jest pustych, ale jestem pewny, że wkrótce się zapełnią. No i ktoś po prostu szuka.. A no tak jeszcze właśnie, co mnie zainspirowało: największa polska grupa leanowa na Facebooku: “Lean jest dla ludzi”, gdzie bardzo wiele postów brzmi w stylu “Szukam..”. Szukam książki o lean, szukam tablic wizualizacyjnych, szukam programów certyfikacyjnych, naprawdę dużo. Ludzie szukają, bardzo fajnie, bo chcą się rozwijać. Pomyślałem, że jeśli zbiorę to wszystko w jedno miejsce, jeśli producenci zechcą przedstawić od razu cenę takiego produktu, takiej usługi lub wyrobu, a użytkownicy zechcą też oceniać je jakościowo to za jakiś czas – nie ukrywam też, że to jest projekt długoterminowy, ale uczę się cierpliwości w biznesie, także jestem świadomy, że tak to musi wyglądać. Za jakiś czas będzie to bardzo wartościowe miejsce w Internecie, gdzie faktycznie ktoś, kto szuka tej książki o powiedzmy konkretnych narzędziach, konkretnym kontekście biznesowym wchodzi i w jednym miejscu ma wszystkie książki związane z lean, z optymalizacją, przejrzeć o czym jest każda z nich. Może sobie porównać ceny, może sobie zobaczyć oceny innych użytkowników, wybrać, przejść na stronę producenta i zamówić po prostu. To jest przykład książki – oczywiście są też usługi, są też wizytówki firm. Chcę żeby wszystkie firmy, wszystkie podmioty, nie tylko firmy, bo też organizacje, stowarzyszenia, koła naukowe, żeby wszyscy się ogłaszali, prezentowali swoją ofertę, swój profil, żeby pomóc odbiorcom. Fajnie dzisiaj jedna z firm na Facebooku zareklamowała ten portal, firma, która już się ogłasza na LeanTime.pl, że jest to miejsce, w którym spotkają się ci, którzy oferują rozwiązania lean z tymi, którzy szukają rozwiązań. Dokładnie ubrali w słowa to, co ja chciałem zrobić. Serwis działa od niedzieli, jestem bardzo zadowolony z tego jak przez pierwsze 5 dni przebywa rozwój. Są już pierwsi klienci, są pierwsze bardzo pozytywne opinie od klientów. Monitoruję oczywiście statystyki, wyświetlenia, ruch na stronie, sesje, by zobaczyć też zachowanie użytkowników, procent powracających użytkowników. Chcę to wszystko jakoś spiąć. Myślę, że rozwój, wzrost popularności, do czego ma nadzieję właśnie LeanTime się przyczynia, popularności leanu w Polsce jest tak duży. Ja szczerze nie widzę tu możliwości, żeby to miało nagle upaść. Nie chodzi mi tylko o lean, chodzi mi ogólnie o zdroworozsądkowe zarządzanie, to idzie wszystko w tą stronę i myślę, że już teraz jest bardzo wiele tych podmiotów. Myślę, że będzie ich jeszcze więcej, a strona ułatwi ich wyszukiwanie. Zresztą sama nazwa, takie motto “baza optymalnych rozwiązań”. Ktoś sobie może znaleźć optymalne rozwiązanie: czy dla kogoś najważniejsza jest jednak cena? Może sobie wybrać najtańsze. Ktoś kieruje się jakością? Wybierze produkt z najwyższą liczbą pozytywnych ocen. Jeśli ktoś chce zoptymalizować koszty podróży na szkolenie wybierze sobie szkolenie ze swojego regionu. Także myślę, że daje to wiele możliwości.

A: Świetnie. Świetnie to wygląda wizualnie z tego co widziałem. Też już tam dodałem swoje produkty, swoje szkolenia. Będę pomagał rozwijać też ten projekt, bo dla mnie to jest strzał w dziesiątkę. Właśnie brakowało takich miejsc w sieci gdzie z jednej strony firmy mogłyby oferować swoje usługi, swoje produkty, czy to co robią i z drugiej strony osoby, które tego poszukują mogłyby właśnie szukać i segregować wg kategorii to co je najbardziej interesuje. Więc to jest bardzo fajny projekt i strasznie się cieszę, że udało się go odpalić. Będę obserwował rozwój na pewno i będę ci też starał się w nim pomagać.
Rafał, kończąc naszą rozmowę, powiedz mi, gdzie ty się widzisz tak za 5 lat, tak cię zapytam HRowo. Fajnie działasz w sieci, widzę, że jesteś też kreatywnym gościem, rozwijasz to, co robisz, masz jakiś taki plan długoterminowy?

Budowa Leanowego Imperium

R: No tak. Plan długoterminowy nawet album ze zdjęciami na prywatnym koncie Facebookowym nazywa się LeanTime – Projekt Życia. Jest to projekt mojego życia od pierwszych dni od kiedy powstał przeszedł już duży rozwój, a to dopiero początek. Zawsze podkreślam, że to nie jest jeszcze jeden procent tego, co ja chcę osiągnąć. No tak, plany ambitne, jak zwykle życie zweryfikuje, ale plany są mocno ambitne i chciałbym zrobić leanowe imperium w Polsce (śmiech). Mam dobre wzorce, mam wielu, wielu znajomych z tych największych firm związanych z usługami leanowymi, czy to z Warszawy, czy z Gdańska, czy tutaj na śląsku i staram się wyłapywać od nich to co najważniejsze i powoli, powoli budować gdzieś tam wokół coś swojego. Powoli, powoli to zaczyna przybierać jakąś formę. Także jeśli chodzi o działalność LeanTime’ową to tak, dużo, dużo nowych rzeczy. Na pewno teraz skupię się na projekcie pod tytułem serwis LeanTime.pl – projekt dopiero, jak mówiłem, wystartował, także jeszcze długa droga zanim to osiągnie taki poziom TOP. To jest na ten moment główny projekt na pewno. Mam też pomysł na ciekawe szkolenia online, o których kiedyś poza tą rozmową Ci wspominałem. Nie chciałbym teraz zdradzać za dużo szczegółów, ale myślę, że gemba walk bez wychodzenia z domu może być bardzo ciekawym rozwiązaniem i tyle na ten moment powiem. Jednocześnie jeśli chodzi o pracę na etacie to też jest ciekawa sytuacja, ponieważ niedawno wyobrażałem sobie, że jeśli LeanTime się rozkręci, będę mógł się z tego po prostu najzwyczajniej w świecie utrzymać, zapewnić bezpieczeństwo sobie i swoim bliskim, to ta praca na etacie powoli odejdzie w niepamięć i przejdę na ten LeanTime, natomiast jestem świeżo po awansie można powiedzieć..

A: Gratulacje!

R: Dziękuję bardzo. Pierwsze dni i pierwsze nowe obowiązki dały mi takiego kopa motywacyjnego, o którego bym siebie nie podejrzewał, jeśli chodzi o pracę na etacie (śmiech) i jest tak interesująco, że znowu z kolei tam chcę się rozwijać. Chcę zarażać tym leanowym myśleniem moich podwładnych i współpracowników i chociaż czasem mają już dosyć słuchania o tym całym leanie to muszą to przyjąć, bo nie mają wyjścia (śmiech Artura). Myślę, że powoli ich zarażam. I też czasem jestem pytany przez współpracowników czy jakieś leanowe rozwiązanie na ten problem jest. No i tak jak mówię – nie jestem ekspertem, ale czasem coś co podpatrzyłem u innych, czy usłyszałem od innych, można u nas zaimplementować i wykorzystać, także czasem jestem też.. Znaczy nie, że ja jestem inspiracją, tylko mogę mieć jakiś inspirujący pomysł. Także chcę iść dwutorowo w tym momencie. Jestem młody, mam możliwości ku temu, chce mi się, czuję wielką motywację, kocham to co robię i tak jak powiedziałem, będę się rozwijał w organizacji, będę się rozwijał LeanTime’owo. Mam nadzieję, że wiele wartości dla ludzi z tego wyniknie.

A: Super! Ja ci życzę zbudowania największego imperium, nie zła, ale imperium lean w Polsce. Będę trzymał kciuki i obserwował cię, pomagał. Dzięki za dzisiejszą rozmowę, było mi bardzo miło z tobą porozmawiać i jestem też przekonany, że ten podcast spodoba się słuchaczom. Dzięki Rafał!

R: Dzięki wielkie! Pozdrawiam.

A: Cześć!

Jak widzicie, a w zasadzie słyszycie – można rozwijać się zawodowo na stanowisku pracy w firmie, organizacji produkcyjnej, ale też prowadzić własne przedsięwzięcie i mieć pasję, którą dzielimy się z innymi ludźmi. Przykład Rafała to jest fajne połączenie miłości do lean oraz pracy zawodowej, gdzie spełnia się zawodowo w podobnych aspektach, ale również prowadzi swój własny fanpage i swoją własną stronę LeanTime.pl. Mam nadzieję, że będzie on dla was również inspiracją, aby podejmować własne działania i robić coś po swojemu. Rafał też jest pierwszą taką osobą, która przedstawia wiedzę na temat lean w formie memów – można powiedzieć to wprost. I to się przyjmuje, i to jest ciekawe. Nie trzeba kończyć specjalnych szkoleń jak występować publicznie, ubierać się w garnitur i krawat i mówić o tym, że 5S to jest 5S czy gemba walk to jest gemba walk. Można to zrobić w sposób inny, w sposób bardziej przystępny i w sposób taki, jaki ludziom się spodoba. Fajnie, że wrócił ten podcast. Z mojej perspektywy brakowało mi tego trochę. Fajnie, że są ciekawi goście również kolejni do przesłuchania, do przedyskutowania różnych aspektów dotyczących lean, produkcji czy zarządzania jakością. Ja w tym momencie chciałbym was zaprosić na bloga jeszcze, gdzie co tydzień pojawiają się nowe wpisy, ale również do Szkoły Jakości (szkolajakosci.pl), ponieważ rozrasta się ten mój twór, moja mała firemka, gdzie dostarczam wam dobre szkolenia za niską cenę. Jest to przewaga Internetu, nie muszę wynajmować sali, nie muszę dojeżdżać. Mogę wam przekazać wiedzę poprzez filmy, poprzez artykuły, poprzez dodatkowe materiały i macie do nich dostęp non stop. W tym momencie szkolenie z kursu Excela dla jakości jest dostępne non stop. Możecie z niego skorzystać w każdej chwili. Odbyły się już 3 edycje, więc postanowiłem zwolnić to szkolenie na zawsze. Na początku kwietnia jest szkolenie z SPC, a na maj szykuję wam coś naprawdę dużego, ale o tym dowiecie się z kolejnych audycji podcastu oraz jeżeli będziecie śledzić blog. Więc zapraszam na blog inzynierjakosci.pl oraz również na stronę szkolajakosci.pl. Już mamy bardzo wielu zadowolonych kursantów: ponad 200, więc to cieszy. Dzięki, do usłyszenia w następnym podcaście Inżynier Jakości Plus.

Leave a Comment: